List z Kuby

mozart nuty
Pielgrzymka na Jasną Górę 2020
Maj 27, 2020
hdr
Pierwsze śluby zakonne
Sierpień 5, 2020
Zobacz wszystkie

List z Kuby

??

??

List z Kuby. Serdecznie pozdrawiamy z naszej placówki misyjnej na Kubie, gdzie staramy się szerzyć charyzmat modlitwy za zmarłych. Dla ludzi młodych i dla dzieci cmentarz jest miejscem nieznanym, ponieważ dorośli przekazali im, że to miejsce jest okropne i lepiej tam nie chodzić. Jesteśmy tutaj dziewięć miesięcy i jeszcze nie uczestniczyłyśmy w żadnym pogrzebie. Ludzie nie widzą tutaj potrzeby wzywania kapłana, gdy ktoś jest bliski śmierci. To bardzo odległe doświadczenie od polskiej rzeczywistości dlatego potrzeba naszej obecności tutaj jest ogromna.

Nasz dom na Kubie jest otwarty dla wszystkich, którzy chcą zapytać o sprawy duchowe. Niektórzy proszą nas, żeby nauczyć ich się przeżegnać, inni proszą o różaniec, bywa, że nie wiedzą prawie nic     o Kościele katolickim. Do naszego domu przychodzi bardzo dużo osób utalentowanych muzycznie, ale mają bardzo stare instrumenty ponieważ nie stać ich na nic innego. Mamy w naszym domu jedną gitarę akustyczną przywiezioną z Polski, która została sfinansowana przez ludzi dobrej woli. Spotkania w naszym domu kończą się modlitwą w naszej kaplicy, gdzie gramy i śpiewamy na chwałę Pana Boga, a młodzi ludzie uczą się modlitwy.

Kubańczycy są bardzo otwarci, choć nie mają wiele zawsze mówią: „Mój dom jest Twoim domem”, są bardzo wdzięczni, że opuściłyśmy swój kraj i przyjechałyśmy do nich, gdzie warunki życia są bardzo skromne. Ludzie na wioskach często nie mają w domu łóżek ani krzeseł. Nasz dom odwiedzają rodziny, które jedzą tylko jeden raz dziennie. Kiedyś z jedną rodziną podzieliłyśmy się tym, co miałyśmy w domu. Dałyśmy białą fasolę, kawę cappuccino i ciastka. Potem matka tej rodziny powiedziała mi, że nakarmiłyśmy jedenaście osób. A jedno cappuccino dzielili na trzy osoby, żeby każdy mógł spróbować jak to smakuje. To, że mamy się czym dzielić z tymi, wśród których pracujemy zawdzięczamy wszystkim Wam, którzy modlicie się za nas i wspieracie nas finansowo. Dziękujemy za to, że dzięki Wam możemy rozdawać dzieciom różańce i cukierki.

Ostatni czas dla wszystkich Kubańczyków był bardzo trudny ze względu na panującą w świecie sytuację związaną z koronawirusem. Wiele osób straciło pracę, ponieważ tutaj życie toczy się głównie na ulicy. Ludzie raczej nie przebywają w swoich domach, ale na zewnątrz. Na ulicy sprzedają owoce, warzywa, zimne napoje. W ostatnim czasie to wszystko nie było możliwe i widok pustych ulic na Kubie był wręcz przerażający. Zamknięte szkoły, sklepy, brak ludzi tańczących w czasie deszczu na ulicach, wszyscy pochowani w domach i niestety brak leków w aptekach. Od kilku miesięcy nie ma w sklepach proszku do prania, szamponu do włosów, mydła i innych środków czystości. A jeśli chodzi o artykuły spożywcze, to nieraz trzeba stać po nie w kolejce 11-15 godzin.

To, co zachwyca na Kubie to piękno przyrody i nade wszystko serca ludzkie gotowe do pomocy i podzielenia się tym, co wystarcza czasem jedynie, by zaspokoić podstawowe potrzeby życiowe. Do wyjazdu na wioski mamy bardzo stary samochód, pierwszy model Golfa – za rok będzie miał czterdzieści lat – często trzeba go popychać, żeby ruszył, ale jeszcze nam się nie zdarzyło, żeby nie miał nam kto pomóc. Na Kubie uczymy się radości z małych rzeczy i gotowości do pomocy drugiemu człowiekowi. Naszym pragnieniem jest przyprowadzić ludzi do Pana Boga, zwłaszcza tych, którzy nie mieli możliwości posłuchać świadectw ludzi, którzy już Go spotkali na swojej drodze życia. Prosimy o modlitwę za nas, abyśmy jak najlepiej wypełniały każdego dnia wolę Bożą na kubańskiej ziemi.

Z pamięcią w modlitwie o wszystkich członkach Apostolstwa

s. Anna i s. Iwona